• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Historia Mortal Kombat #4

    Oto czwarty artykuł z serii "Historia Mortal Kombat"
    Miłego czytania :D

    HISTORIA MORTAL KOMBAT #4
    W drugiej połowie lat 90-tych modnym było wydawanie trójwymiarowych sequeli dwuwymiarowych gier.
    Od Tetrisa, do przygodówek, wszystko musiało zostać przeniesione w trzeci wymiar.
    Problem, jednak polegał na tym, że mało kto wiedział jak zrobić to dobrze. 
    Midway postanowiło iść za stadem i w 1997 roku, po raz ostatni na automaty trafiło Mortal Kombat 4.

    Była to również ostatnia odsłona serii na komputery domowe. Oczekiwania były spore.
    Po świetnej trylogii gracze mieli nadzieje na godnego następce. Developerzy mieli wielkie plany.
    Wprowadzenie systemu uzbrojenia, walka w trzecim wymiarze, nowe postaci i wolność animacji, której nie dawały im ręcznie rysowane sceny. Przy tak gigantycznych planach, aż dziw bierze, że pielęgnowana do tej pory fabuła, zeszła na drugi plan.

    Pokonany Shao Kahn nie stanowi już zagrożenia, a Ziemia powoli wraca do normy.

    Zamieszanie spowodowane przez imperatora, wykorzystuje jednak upadły bóg Shinnok, który dzięki pomocy czarnoksiężnika, Quan Chi wydostaje się ze swojego Netherrealmskiego więzienia, gdzie tysiące lat temu, zamknięty został przez Raidena w wyniku wielusetnej wojny.
    Z początku prace nad grą szły bardzo powoli. Głównym winowajcom była tu decyzji stworzenia własnego sprzętu automatowego,
    zwanego "Zeus", co doprowadziło do opóźnień w produkcji, i zmusiło twórców do improwizowania i testowania dużej części gry na dwuwymiarowych postaciach testowych.

    Problemy z 3D na tym się nie skończyły. Z uwagi na problemy z transformacjami, zdecydowano pozbyć się Animalities, a chcąc odciąć się od żartobliwej natury części poprzednich usunięto również Babilities i Brutalities.

    Mortal Kombat 4 to bezpośrednia kontynuacji części trzeciej, więc początkowo mieli się w niej pojawić tylko starzy znajomi. 
    Autorzy zdali sobie jednak szybko sprawę z tego, że gracze pewnie woleliby zobaczyć nowe twarze, ale najwyraźniej ocknęli się dopiero na półmetku, bo zrobili rzecz najgorszą... zamiast stworzyć osobnych wojowników, przerobili istniejących pozostawiając im w dużym stopniu ruchy oryginałów. 

    W miejsce Kano, na przykład pojawił się Jarek, który nie tylko strzelał laserem z oczu, ale tak jak jego poprzednik, umiał wystrzelić się jak kula armatnia. Idąc na łatwiznę, korzystał nawet z jego linii fabularnej... 
    Jarek, podobnie jak Kano jest członkiem przestępczego klanu, Black Dragon, ścigany jest przez Sonyę i Jaxa. 
    W obliczu niebezpieczeństwa staje jednak po stronie dobra, w walce z nowymi bossami.

    Niedługo przed premierą gry w Ameryce, odbyło się tournee, podczas którego ciężarówki z testową wersją gry objeżdżały kraj, aby dać graczom przedsmak tego czym będzie nowy Mortal Kombat.

    Wśród jednych z grywalnych postaci znalazł się Noob Saibot.
    Niestety również i on nie pojawił się jako standardowa postać w finalnej grze.

    W jego miejscu umieszczono Reiko, generał Shao Kahna, który teraz służył Shinnokowi.
    Reiko nie tylko kradł wszystkie ruchy Saibota, ale nawet jego model, a jedyną rzeczą którą ich różniła był kostium przypominający niezamaskowane, klasyczne stroje ninja z poprzednich części.
    Za pomocą specjalnej kombinacji przycisków odblokować możemy nawet Nooba, by przekonać się na własne oczy, że z Reiko łączy go prawie wszystko.

    Trzecim klonem była zdrajczyni królestwa Kitany.
    Tanya, bo tak się zwała, była córką ambasadora Edenii i to swego wpływu użyła, by przekonać królową Sindel do otwarcia portalu przez który do jej dominium dostać się mogli uchodźcy z dalekiego kraju. Jednym z uciekinierów okazuje się nie kto inny jak Shinnok oraz jego podwładny Quan Chi, którzy bez problemy przejmują władzę nad tą krainą.
    Tanya zastąpiła w grze księżniczkę Kitanę, która nie jest co prawda dostępna jako grywalna postać, ale można ją odblokować mieszając w kodzie gry.

    Z MK4 wycięto jeszcze jedną Edeniankę. Tym razem nie jako istniejąca postać, ale już w fazie konceptualnej królowa Sindel zastąpiona była, Fujinem, Bogiem Wiatru, towarzyszem Raidena, który z natury swego zawodu posiadał wiele talentów związanych z tą wojowniczką.
    Fujin spada z niebios na Ziemię po niespodziewanym ataku Shinnoka na siedzibę Starszych Bogów i wraz z Liu Kangiem, Kaiem i Raidenem postanawia stawić opór upadłemu bóstwu. 

    Kai, ostatni z nowych bohaterów jest uczniem Liu Kanga i podobnie jak on jest mnichem Shao Lin, którego trening zostaje przedwcześnie wstrzymany informacjami o ataku na Edenię. Teraz zmuszony do działania szykuje się do starcia z armią ciemności Shinnoka.

    Dla ciekawszych, wśród powracających postaci pojawili się również ulubieńcy pokroju Scorpiona,Sub-Zero, Reptile a nawet Johnego Cage'a.Sytuacja Cage'a wymaga jednak wyjaśnienia, ponieważ jak już wiemy, zmarł on w starciu z Motaro zaraz po wydarzeniach, MK2, 
    by potem wrócić do trylogii. 

    Otóż według oficjalnej wersji kanonu, dusza Johnego zmuszona została do tymczasowego powrotu do ciała, gdy ścieżka do krainy umarłych zablokowana została przez połączenie Ziemi z Outworld w czasie wojny z Shao Kahnem, a po jego pokonaniu pewnie oddzieliła się od ciała.
    W obliczu niebezpieczeństwa ataku Shinnoka, Cage postanawia jednak skontaktować się z Raidenem i korzystając z okoliczności stale wrócić do żywych oszukując tym samym śmierć. 
    Wersja automatowa Mortal Kombat 4 spotkała się z mieszanym odzewem graczy. Mortal Kombat które do tej pory chwalone było za swój specyficzny styl graficzny straciło dla dużej części społeczności swój unikatowy klimat, a co najważniejsze, wyglądało poprostu brzydko nawet jak na standardy 1997 roku. 

    Automat operował w rozdzielczości 512x400 pikseli.
    Dla porównania, Unreal który miał swoją premierę pół roku później zalecał rozdzielczość 1024x768 pikseli, a maksymalnie pozwalał na grę w 1280x1024. A cienie postaci zastąpione zostały czarnymi prostokątami, nieprzezroczyste krople krwi o konsystencji galarety i średnich rozmiarach ludzkiej głowy, wyglądały co najwyżej komicznie, no i wszechobecny recycling animacji między postaciami i efektów dźwiękowych doskwierał już po kilku minutach gry.
    MK4, wydawało się być zrobione pospiesznie i niechlujnie i na dłuższą metę wiało nudą. 
    Brakowało mu nagród za przejście gry, finisherów i sekretów. W porównaniu z przepakowanym treścią MK3 wyglądał jak cień swojej dawnej chwały.

    Jedyne co utrzymywało go przy życiu to grywalność bliska poprzednikom.
    Twórcy wyjątkowo dużo czasu poświęcili na zbliżenie samego gameplayu do poprzednich części i w dużej części im się to udało. Do standardowego zakresu ruchów dodano ataki pozwalające, niestety tylko wizualnie, połamać naszym przeciwnikom kości oraz szczątkową obsługę broni. I za to ostatnie też się twórcom oberwało.
    Mimo ciekawego konceptu, wykonanie pozostawiało wiele do życzenia.
    A oto koniec tego artykułu, do zobaczenia :D

    PS: Umieszczam jeszcze raz, bo istnieje jeszcze grupka dzieci które odrzucają wszystkie artykuły, nie związane z Fortnite....
    Naprawdę proszę tego nie zaznaczać jako spam bo niechce mi się wrzucać co 5 min. :D

    12 marca 2019 18:39 324
    0

    fajny artykuł

    12 marca 2019 18:58 324
    0

    nie znam tej gry

    13 marca 2019 20:52 324
    0

    Aby skomentować musisz być zalogowany!

    Zaloguj się