• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "To The Moon - recenzja."

    (4.5/5) 2 oceny
    Kuba10241, 17 marca 2017 14:50

    To The Moon - recenzja.

    W ostatnim artykule przedstawiłem Wam grę pt. Finding Paradise. Dzisiaj chciałbym pokazać Wam nieco starszą grę - To The Moon. Zapraszam!

    To The Moon to gra przygodowa z elemantami gry fabularnej stworzona przez niezależne studio Freebird Games. Została wydana 1 listopada 2011 roku, a w serwisie Steam można było ją kupić 8 września 2012 roku. W Polsce znalazła się dopiero 20 lutego 2013 roku.




    W tej produkcji wcielamy się w dwie postacie. To dr  Eva Rosalene oraz dr Neil Watts. Pracują oni w Sigmund Corp. Ich pracą jest spełnianie marzeń ludzi na łożu śmierci. Dostają się oni do ich wspomnień oraz wgrywają nowe. Gra zaczyna się od uderzenia w drzewo przez głównych bohaterów. Udają się oni do domu, w którym mieszka umierający staruszek - John Wyles. Podczas rozmowy dowiadują o jego największym marzeniu, czyli o locie na księżyc. Udają się do jego wspomnień i zaczynają pracę.


    Wgłebiając się w fabułę poznajemy żonę Johna - River. Od razu widzimy, że jest z nią coś nie tak. Zauważamy dużą ilość papierowych królików, które robi, choć wydaje się nieobecna. Brnąc coraz dalej obserwujemy różne rzeczy - rozmowy w barze, budowa domu, ślub czy sytuację rozpaczy. Pozwala nam to wczuć się w grę i śledzić przeszłośc bohatera. Poznajemy również sporo postaci - przyjaciół, rodziców czy rodzinę. Jednak bardzo ważną hmm 'postacią' w grze jest Anya, którą River ceniła nad życie. To latarnia morska, która znajduje się obok domu Johna, który cały czas starał się uszczęśliwiać chorą River.



    Gra oferuje nam dwuwymiarową grafikę, mnóstwo śmiesznych dialogów oraz muzykę, która daje klimat i wzrusza przy niejednej scenie. Porusza się w niej jedną postacią. Druga idzie za nami lub jest nieobecna. Polega głownie na eksploracji, śledzeniu toku historii i zbieraniu ważnych przedmiotów, które pomagają wgłębiać się w coraz starsze wspomnienia. Grę przechodzi się w około 4,5 godziny. Otrzymała również dość pozytywne recenzje, a krytykowano jedynie problemy z ruchem i krótki czas trwania gry.  Osobiście polecam tę grę, bo to świetny wyciskacz łez z świetną fabułą i muzyką. Gwarantuje Wam naprawdę dobrze wykorzystane kilka godzin. 

    Pozdrawiam.


    Oceń artykuł To The Moon - recenzja.

    (4.5/5) 2 oceny

    Komentarze

    Fajna recenzja, zerkne w wolnym czasie :P

    20 marca 2017 20:02
    0

    Lubię placki ;3

    18 marca 2017 21:24
    0

    miałem kiedyś tą grę w rękach, jednak długość do mnie nie przemawia :)

    18 marca 2017 21:12
    0

    antyk

    18 marca 2017 19:14
    0

    dobra recenzja :D

    18 marca 2017 18:28
    0

    tak też było

    17 marca 2017 21:34
    0

    takie sobie

    17 marca 2017 18:05
    0

    Fajna gra i recenzja, pozdrawiam

    17 marca 2017 16:35
    0

    Piękna gra, czekam na Finding Paradise.

    17 marca 2017 15:31
    0