Space Colony - recenzja
Kolonizowanie światów to robota, którą większość wyobraża sobie jako przepełnione chlubą i prestiżem zajęcie, jakiemu oddają się bohaterscy astropionierzy. W praktyce jest nieco inaczej: może i podbijamy planete - ale bardzo często np. z mopem w ręku.

 Patrząc na tytuł, pewnie obstawiacie, że to najprawdziwszy tycoon. Tak też jest - gra oddaje nam do dyspozycji placówkę na jakiejś planecie i na naszej głowie jest jej sprawne funkcjonowanie. W dużej mierze jednak równocześnie to takie kosmiczne Simsy - podstawą działania wspomnianej bazy jest jej załoga. I to o nią musimy dbać przede wszystkim. Uśmiechnięta mordka i pasek koło niej w karcie postaci symbolizują ogólny poziom zadowolenia każdego załoganta. Wskaźnik ten to uśredniony poziom siedmiu mniejszych statystyk, wśród których znajdziemy m.in. takie fanaberie jak potrzeby żywieniowie, snu czy rozrywki.

 Za ich zaspokojanie odpowiedzialne są albo różnego rodzaju urządzenia na wyposażeniu bazy, albo akcje, jakie podejmujemy. Warto to robić - ogólny poziom zadowolenia ma tu bezpośredni wpływ na to, jak długo dany członek załogi będzie pracował. Dbacie o potrzeby swoich podopiecznych - super, robota wre, wszyscy są zadowoleni. Jesteście tyranami - wskaźniki lecą na łeb, na szyję i wypełnianie kolejnych zadań jest o wiele trudniejsze, bo zamiast plenić roślinność twój inżynier będzie się snuł bez celu po bazie. Kampania toczy się w rytmie misji. Każda to jedno lub kilka zadań, czasami jeszcze opatrzone dodatkowym limitem czasowym czy np. zastrzeżeniem, że żaden z kolonistów nie może umrzeć. Świetną sprawą jest to, że nawet pomimo takiego rozbicia gameplayu gra zapamiętuje stan bazy i zgromadzone wcześniej bonusy, całość sprawnie więc składa się na kampanię w ramach każdej z planet. Oprócz niej mamy jeszcze pojedyncze scenariusze w trybie galaktyki, gdzie stajemy przed konkretnym problemem, często z w pełni rozwiniętą już infrastrukturą i zróżnicowanymi warunkami. 

 Grając w Spacecolony, musicie pamiętać o jednym: koloniści są tępi i pasywni. Czasem niektórych trzeba nawet wysyłać, by coś zjedli - i to pomimo faktu, że powinni to robić sami. Trzeba również zachęcać do zawierania przyjaźni czy poganiać do pracy. Oprawa jest bardzo niedzisiejsza. Ale w sumie nic dziwnego, bo dostępna na steamie wersja SpaceColony to w istocie reedycja gry wydanej oryginalnie w 2003 roku. Poza tym, że gra działa i przeszła wyraźny lifting, dorzucono nowe wyzwania. Niewiele, spodziewałem się, że kolejne wydanie, trzecie już po edycji podstawowej i wypuszczonej jakiś czas temu HD, będzie bogatsze. Niezmiernie grę oceniam na 7/10.

Komentarze
krzemoplpl avatar
7 stycznia 2017 14:52

grałem polecam

Conndi avatar
8 stycznia 2017 11:59

Fajnie ubrane w słowa :D

CrystalMag12 avatar
8 stycznia 2017 12:02

Fajny artykuł ;)

TheDarson1 avatar
8 stycznia 2017 14:00

dobra robota

Gromus avatar
8 stycznia 2017 16:23

dzięki :)

Tobi44383 avatar
8 stycznia 2017 16:26

Polecam fajny artykuł????

Tobi44383 avatar
8 stycznia 2017 16:35

Kozacki

Draxx avatar
10 stycznia 2017 14:47

Good Job M8 :P

Tomciszek avatar
10 stycznia 2017 23:23

fajnie

krzemoplpl avatar
11 stycznia 2017 14:49

ok

Chwilunia!!!
Naprawdę chcesz mnie opuścić?
Przecież na Gamehagu możesz zdobywać prawdziwe nagrody za darmo!
Nie wierzysz mi?
Zarejestruj się!