• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "RECENZJA Life is Strange"

    (5/5) 3 oceny
    GEMER, 12 kwietnia 2017 17:21

    RECENZJA Life is Strange

    Wiele fabularnych gier stara się być filmem, a przynajmniej posiadać jego elementy. Gry z wyborami mają do siebie to, że możemy w ułamku sekundy zacząć żałować swoich decyzji. A co jeśli możemy cofnąć się w czasie i zmienić bieg wydarzeń? Zapraszam do recenzji Life is Strange.

    Zalety i wady przedstawienia opowieści w grze zamiast w filmie to dosyć ciekawy temat, a potrzeba uzyskania filmowego przekazu jest dostrzegalna w każdej większej grze. Objawia się najczęściej pod postacią cut-scenek. Okazuje się bowiem, że pewnych scen nie da się przekazać najbardziej optymalny sposób, gdy gracz ma pełną swobodę poruszania się i wykonywania akcji. Filmowe wstawki pozwalają na większą kontrolę nad ujęciami, lepsze dopasowanie muzyki do wydarzeń i wiele innych zabiegów znanych nam z filmów. Patrząc na to z innej strony, firmy mimo że są wyposażone w tak bogate metody ukazywania scen, to wielu sytuacjach radzą sobie gorzej w budowaniu emocjonalnej więzi z widzem. Jest tak dlatego, że przekaz jest w filmach jednostronny i przydałoby się wprowadzenie możliwości odpowiedzi widza na przedstawione mu wydarzenia. Tytuły takie jak Heavy Rain czy The Walking Dead pokazały, że granica oddzielająca filmy od gier może stać się niewielka, a korzyści płynące z takiego połączenia mogą być gigantyczne. Podejmowanie decyzji. Pierwszą rzeczą jaką ujrzymy w Life Is Strange będzie klasyczny biały napis "wszystkie twoje decyzje podjęte w grze będą miały wpływ na przeszłość teraźniejszość i przyszłość". Słowo przeszłość może budzić zdziwienie, ale okazuje się że tak właśnie jest, bo wcielamy się tutaj w studentkę Max Caulfield, która odkrywa, że może cofać czas jednocześnie zachowując wszystkie informacje uzyskane w przyszłości. Otwiera to przed nami wiele ciekawych możliwości. Możemy na przykład podjąć ważną decyzję i zobaczyć rezultaty, po czym cofnąć czas i podjąć inną decyzję, a potem zdecydować która bardziej nam odpowiada. Muszę przyznać, że gdy pierwszy raz zetknąłem się z tego typu sytuacją to dopadły mnie duże wątpliwości. Gdzie tu jest zaskoczenie, gdzie żal za złe decyzje podjęte pod wpływem emocji uciekającego czasu, gdzie to co było kluczowe w chociażby takim The Walking Dead. Szczęśliwie okazuje się, że nasze możliwości władania czasem mają pewne limity, a konsekwencji wielu decyzji nie jesteśmy w stanie ocenić w momencie ich podejmowania. Zresztą takie zabawy w podglądanie wszystkich możliwych rezultatów wcale nie ułatwiają nam zadania, bo w końcu i tak musimy się na coś zdecydować, a to co podpowiada nam intuicja nie zawsze wydaje się być bardziej korzystne niż to co oferują pozostałe opcje. Pozostając w temacie podejmowania decyzji, ciężko jest nie nadmienić, że jest ich tutaj dużo. Większość z nich nie jest kluczowa dla żadnego ważniejszego wydarzenia w grze, ale jakieś nawet jeśli minimalne konsekwencje za sobą pociąga, dla przykładu jeśli nie podlewamy rośliny w doniczce do następnego dnia okaże się, że zwiędła.Eksploracja. Co jakiś czas mamy możliwość swobodnego zwiedzania lokacji, gdzie celem jest zwykle znalezienie jakiegoś przedmiotu lub porozmawiania z kimś. I może wykonywanie samych do celowych czynności często zajmuje nie więcej niż kilka minut, to zwiedzenie może nam zająć nawet kilka razy tyle. W przeciwieństwie do chociażby takiego The Walking Dead przedmiotów i postaci z którymi możemy przeprowadzić jakąś interakcję, jest tu zdecydowanie więcej. Idealnym przykładem może być chociażby taki pokój Max, w którym możemy spędzić kilka minut wysłuchującej opinie na temat każdego znajdującego się w nim przedmiotu. Niestety większość z nich jest nudnych i wydają się byc robione na siłę.Każdy epizod wydawał mi się długi. Niestety to właśnie przez przyglądanie się wszystkiemu, co spotkamy na swej drodzę. Twórcy nie odznaczyli na przykład jakimś okręgiem przedmiotów, które będą ważne w historii, więc pozostaje przyglądanie się wszystkiemu co znajdzie Max.Fabuła. Ciekawe momenty to fundament tego, by połączenie filmu z grą było udane. Szczęśliwie co do tego, że całokształt Life Is Strange jest ciekawy nie mam najmniejszych wątpliwości. Wiele długich scen gdzie nic specjalnego się nie dzieje służy tylko uspokojeniu nas, wciągnięciu przedstawiony świat, zaznajomieniu z napotkanymi postaciami, wyrobienia sobie zdania na pewne tematy. A gdy tym całym spokojem i filozofowaniem zaczynamy powoli sie nudzić, to następuje zmiana klimatu i gra serwuje emocjonalne sceny. Są one przy tym na tyle dobrze przemyślane, że pozwalają zapomnieć o tych nudniejszych, które je właśnie poprzedzały. Kolejnym aspektem do jakiego chciałem się odnieść są postacie. W grach fabularnych często spotykane jest rozwiązanie polegające na umieszczeniu kilku wybijających się osobowości i obsadzeniu dookoła nich masy nudziarzy. Tutaj zdecydowano się na inne podejście. Nie odniosłem wrażenia, by jakakolwiek postać była nadzwyczaj ciekawa, żeby stała za nią jakaś większa głębia. Zamiast tego spotykamy ludzi dosyć stereotypowych. Główna bohaterka to taka dziewczyna, która właściwie sama nie wie czego oczekuje. Jest w porządku i nie jest irytująca, ale na przestrzeni 5 epizodów wiele w głowie się nie zmienia. To samo pozostałe postacie. I to tyle w tej recenzji. Moja ocena to 8/10. Fabuła nie rozczarowała, trzymała w napięciu, lecz minusem są nudziarskie komentarze na przedmioty i inne pomniejsze wnerwiajace rzeczy. To tyle. Cześć :D 

    Oceń artykuł RECENZJA Life is Strange

    (5/5) 3 oceny

    Komentarze

    Uwielbiam tą grę

    13 kwietnia 2017 15:19
    0

    Wielki Wall of Text, ale artykuł fajny :D

    14 kwietnia 2017 12:11
    0

    Gralem na ps4 warta uwagi

    13 kwietnia 2017 23:17
    0