• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Owlboy - recenzja gry"

    (0.00/5) 0 ocen
    Gromus, 8 grudnia 2016 13:08

    Owlboy - recenzja gry

    Pięćdziesiąt lat po śmierci Marilyn Monroe odnaleziono listy miłosne, jakie uzależniona od barbituranów gwiazda wymieniła z ukochanymi mężczyznami. I wiecie co? Dostrzegam w Owlboyu pewne analogie! Sprawdźcie!

     Na naszych dyskach stawił się bowiem przepełniony uczuciem liścik od czasów niesłusznie minionych. W dodatku by uraczyć oczy sowią korespodencją, musieliśmy czekać długich osiem lat, przez których Norwegowie cyzelowali swojego platformera. Problem z Owlboyem też jest podobny do bolączki trapiącej epistolarną twórczość Monroe - to rzeczy prześliczne, ale dość banalne.

     Od początku Owlboy zgarnia kilka punktów za wartości produkcyjne - to pixel art najwyższej próby, z przepięknie rozrysowanymi, zróżnicowanymi lokacjami, z charakterystycznymi projektami postaci i takimi subtelnościami jak liczne zmiany wyrazów twarzy bohaterów czy ich rozmaite motoryczne dziwactwa. Półtoragodzinny soundtrack Jonathana Geera, sprzedawany osobno, za niemal połowę (!) ceny gry, to udana mieszanina temp i stylów, w której aż gęsto od instrumentów dętych i smyczków, jakim subtelnie towarzyszy pianino.

     Brakuje tutaj wyzwania i iskry geniuszu, która sprawiłaby, że gracz odejdzie od monitora zmęczony, ale i smutny, że jego przygoda dobiegła końca. Mamy do czynienia z platformówką bardzo przyjemną, acz nie wyważa ona drzwi do gatunkowego panteonu.

    Oceń artykuł Owlboy - recenzja gry

    (0.00/5) 0 ocen

    Komentarze

    mi też się nie podoba

    13 grudnia 2016 10:02
    0

    Nice!

    11 grudnia 2016 18:28
    0

    Nawet git ;D

    11 grudnia 2016 15:07
    0

    Słaba gra wg mnie

    21 grudnia 2016 18:19
    0

    Skrócona wersja recenzji gry z magazynu CD-Action. Następnym razem polecam popisać się trochę większą kreatywnością.

    8 grudnia 2016 22:05
    0