• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji - recenzja gry Yesterday Origins"

    (0.00/5) 0 ocen
    dawidus887, 17 stycznia 2017 18:35

    Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji - recenzja gry Yesterday Origins

    Wydawać by się mogło, że ciężko wymyślić cokolwiek nowego w grach przygodowych, zwłaszcza jeśli chodzi o mechanikę rozgrywki. Pendulo Studios doskonale zdaje sobie z tego sprawę i w Yesterday Origins nie zamierza wprowadzać ani ewolucji, ani tym bardziej rewolucji. Choć kolejne zagadki rozwiązuje się tu z niekłamaną przyjemnością, to nie one stanowią esencję gry. Od ekranu ciężko jest się oderwać głównie ze względu na świetnie nakreślone postacie, intrygujący wątek fabularny i mnóstwo specyficznego humoru.

    Akcja gry Yesterday Origins rozpoczyna się w czasach hiszpańskiej inkwizycji, a konkretniej w celi więziennej, gdzie kierowana przez nas postać czeka na wyrok. Okazuje się, że wcielamy się w doskonale wykształconego chłopca z rodziny szlacheckiej, ale mimo to zostajemy oskarżeni o bycie Synem Szatana. O tym, jak absurdalna jest to historia najlepiej świadczy fakt, że oprócz nas na rozprawę czeka także świnia. Tak, świnia. Nasze pierwsze zadanie polega oczywiście na wydostaniu się zza krat, w czym pomogą nam... zwłoki kucharza spadające z sufitu.

    Sama rozgrywka - o czym już wspomniałem - nie należy do rewolucyjnych i skupia się na eksplorowaniu lokacji, przeprowadzaniu dialogów oraz zbieraniu przedmiotów, których należy użyć w odpowiednich miejscach. Ciekawym urozmaiceniem doskonale znanej formuły jest konieczność pozyskiwania informacji na temat rozmaitych zagadnień oraz umiejętne dobieranie kilku elementów wyposażenia w celu rozwiązania zagadki. Po wybraniu jednego z przedmiotów znajdujących się w naszym ekwipunku pojawia się on na środku ekranu, a nasze zadanie skupia się na wskazaniu kolejnych rzeczy w odpowiedniej kolejności.

    Oprawa wizualna Yesterday Origins może się podobać, ale zanim przejdziemy do konkretów warto zaznaczyć, że jest to pierwsza gra w historii Pendulo Studios, która oferuje możliwość zwiedzenia w pełni trójwymiarowych lokacji. Tła oraz modele postaci wykonano z niezwykłą dbałością o szczegóły, co zresztą można zobaczyć na dołączonych obrazkach, ale szkoda, że tak samo jak w Yesterday, animacje twarzy nadal stoją na wyjątkowo niskim poziomie. Ogromną zaletą recenzowanej produkcji jest także voice-acting. Aktorzy, którzy użyczyli głosów wirtualnym bohaterom, spisali się po prostu na medal, dzięki czemu każdy, nawet najkrótszy dialog, brzmi niesamowicie wiarygodnie, a mimo iż momentami rozmowy trwają nawet kilka minut, nie mamy ochoty ich pomijać.

    Yesterday Origins, mimo drobnych błędów technicznych, to pozycja obowiązkowa dla fanów gier przygodowych. Wciąga od początku do samego końca i pokazuje, że nie trzeba rewolucji, by stworzyć dzieło, które zostanie zapamiętane przez entuzjastów gatunku na długi czas niekoniecznie ze względu na rozgrywkę, bo ta w zdecydowanej większości powiela utarte schematy, ale dzięki angażującej i przemyślanej fabule oraz bohaterom, których losy śledzi się z ogromną przyjemnością.

    Oceń artykuł Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji - recenzja gry Yesterday Origins

    (0.00/5) 0 ocen

    Komentarze

    Ta grafika wygląda jak jakie(si nie dziala mi si) gownoxd

    21 stycznia 2017 09:08
    0

    te recenzje są mega

    19 stycznia 2017 20:39
    0

    Coraz lepsze te twoje recenzje :D

    18 stycznia 2017 19:34
    0

    O nie, tylko nie hiszpańska inkiwizycja ;-;

    18 stycznia 2017 14:45
    0