• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Kentucky Route Zero - recenzja gry."

    (0.00/5) 0 ocen
    mat04, 11 sierpnia 2017 13:23

    Kentucky Route Zero - recenzja gry.

    Naszą żonglerką postaciami podsumował pół wieku temu Joseph Campbell, światowej sławy religioznawca który w "bohaterze o tysiącu twarzy" dowiódł, że niezależnie od czasu,wykorzystywanego medium i szerokości geograficznej mamy tendencje do produkowania opowieści o bardzo podobnej strukturze. Jego wydestylowany z dziesiątek mitologii, legend i podań "monomit" spotkał się z uznaniem środowisk akademickich, ale prawdziwą karierę pojęcia zawdzięczamy Chrisowi Voglerowi. Ów streścił trudne w lekturze dzieło na raptem siedmiu stronach maszynopisu, które przedłożył producentom Disneya. Nie muszę dodawać, że Hollywood zachłysnężo się tym "uniwersalnym przepisem na historię".

    Kentucky Route Zero to jak najbardziej klasyczny mit, częstujący an zresztą sporą liczbą odniesień do podań starożytnych greków (jeden z "aktów" bardzo silnie bazuje na opowieściach o greckim Styksie, rzece zapomnienia). Ale daleki byłbym od nazwania gry "jedną z wielu". Przeciwnie, to smutna baśń przybrudzona tumanami kurzu amerykańskich bezdroży i opatulona w obłok papierosa marki Marlboro. Co ważne - baśń w swej doniosłości wcale nieskora do patosu. Jak wiele iinych mitów i ten zawiązuje sięw cacłkiem zwyczajnych okolicznościach. Ot, kierowca ciężarówki gubi drogę izatrzymawszy się na stacji benzynowej, prosi o wskazówki. Pozpoczyna tym samym wielogodzinną podróż, podczas której granica między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyjaśnione, zaczyna się zacierać... Cardboard Computer ujmuje wielkim znastwem rzemiosła, studio mistrzowsko operuje i obrazem, i dzwiękiem. Ich gra czsęstokroć bawi siękadrem, to uwypuklając, to chowając poszczególne elementy surrealistyczne plansz, z lekka tylko dynamizowanych przez spokojne ruchy kamery. Dialogi i opisy mają w sobie zarówno literackość (boleśnie konstaktującą z prostotą języka gier ze stajni Telltale), jak i intymność nocnej rozmowy, toczonej przez przyjaciół przy kieliszku. To przedziwny tygiel mało istotnych spostrzeżeń, radosnych konfabulacji i szczerych zwierzeń.

    Plusy:
    +doskonale napisana, inteligentna jak rzadko która konkurentka
    +każdy z odcinkó jest zbudowany jest zupełnie inaczej
    +udanie żongluje dziełami kultury
    +z każdąminiczęścią tylko zyskuje
    +minimalistyczna, ale wysmakowana oprawa

    Minusy:
    -długie przerwy pomiędzy kolejnymi "aktami"

    Oceń artykuł Kentucky Route Zero - recenzja gry.

    (0.00/5) 0 ocen

    Komentarze

    fajne

    17 sierpnia 2017 02:04
    0