• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Jak achievementy psują gry"

    (4.76/5) 46 ocen
    krakersiara, 22 lutego 2020 14:39

    Jak achievementy psują gry

     Kiedyś osiągnięcia służyły do zabawy po przejściu gry, ewentualnie do chwalenia się przed znajomymi. Dziś jednak achievementy straciły trochę swojej pierwotnej wyjątkowości, nie bawi nas już tak bardzo usłyszenie sygnału i napis w rogu ekranu "achievement zdobyty". Niektóre trofea są po prostu banalne, innych w ogóle nie da się wbić, a męczenie się dniami i nocami, aby zdobyć 3- sekundowy napis w rogu ekranu nie jest zachęcającą opcją. Śmiem twierdzić, że achievementy psują nawet zabawę z grania.

    Trzeba zacząć od oczywistego faktu - nie mają rzeczywistego wpływu na przebieg rozrywki. Są one dodatkiem, który ma zapełnić czas lub pozwolić nacieszyć się grą po przejściu głównej fabuły. Wprowadziło je Sony w 2007, dzieliły się one na: Brąz, Srebro, Złoto i Platynę.  Podobne nagrody pojawiły się z czasem na Steamie, wraz z premierą Orange Box, czy między innymi na androidzie, urządzeniach firmy Apple, lub telefonach z Windowsem.

    Dziś systemy osiągnięć są standardem  w grach, jednak są wyjątki. Przykładem tego jest Nitendo, które do dzisiaj nie popiera tego typu funkcjonalności i raczej nie planuje tego wprowadzać, ale o tym za chwilę.

    Do świata achievementów wkroczyły również memy, tworząc fake achievementy za codzienne czynności np. wyjście z domu.

    vXaOy3eb2B6cC7mkeHVeIj1Pzgv5FJ.jpg


    W kolejnych latach jednak poznaliśmy mroczną stronę trofeów....
    Niektórzy gracze brali sobie achievementy za priorytet i grali tylko dla nagród, a nie dla przyjemności, przez co zostali nazwani przed innych "achievement hores", dosłownie dzi*ki na achievementy.
    Głośno zaczęło się też robić o banalnych trofeach, które można było wykonać bez żadnych starań, przez co gracze kupowali tytuły tylko na kilkadziesiąt minut, aby wbić parę achievementów..

    Faktem też jest, że zdobywanie achievementów nie interesuje graczy tak, jak 10 lat temu. Przykładowo, fraza "xbox easy achievements" Była bardzo często wyszukiwana w roku 2009, teraz już prawie nikt tego nie szuka. Przez to, przed premierami gier często "przypadkiem" wycieka do sieci pełna lista trofeów, co pozwala łowcą zaplanować "te idealną" rozgrywkę, aby zdobyć jak najwięcej za jednym razem. Z drugiej strony może być to szkodliwe, ponieważ opisy achievementów mogą być spoilerami, a ujawnianie osiągnięć przed premierą odbiera frajdę z odkrywania ich samemu. Do tego w ostatnich latach byliśmy skazani na gierki nastawione tylko na trofea, gdzie po 1 przejściu zdobywało się już platynę.  Jednak nawet te poważne, duże gry stały się powolnym przykładem kiepskich trofeów, gdy te dostajemy coraz częściej za najbanalniejsze akcje, wynikające ze zwyczajnego grania w grę, np. podnieś broń, skończ pierwszy rozdział. Tak więc, skoro achievementy trafiają do nas czystym przypadkiem, możemy w ogóle mówić o OSIĄGANIU czegoś?

    Osobiście jednak, największy problem mam z osiągnięciami, które psują klimat gry, na przykład w horrorach, te charakterystyczne "kliknięcie" wyrywa nas z nastroju i przypomina: "hej, to tylko gra". Na szczęście, są jeszcze tytuły, które pamiętają pierwotną ideę trofeów np. w Heavy Rain, gdzie achievementy wyskakują tylko w trakcie ekranów ładowania. Pozwala to lepiej skupić się na fabule.

    Jeszcze, wracając do Nintendo. Od czasów wprowadzenia osiągnięć przez Microsofta, żadna z konsol Japończyków nie podpinała się pod ten trend. W moim odczuciu - bardzo dobrze!  W np. Zeldzie czy Mario Odyssey możemy maxować tytuły, a np. we wspomnianym wcześniej Mario, o wiele przyjemniej jest zobaczyć planszę z napisem "THANK YOU" niż planszę z punkcikami. Do tego, wtedy największą nagrodą jest uczucie pokonywania wyzwań.

    Najgorsze w życiu antyfana trofeów jest to, że jednak nie możemy ich wyłączyć, a nawet jak usilnie staramy się nie zwracać na nie uwagi,to gry wprowadzają same wewnętrzne systemy, które informują nas o zdobywaniu postępów w kierunku zdobycia danego achievementu. Świadomość, że mamy jakieś niedokończone wyzwanie jeszcze bardziej frustruje, bo nawet, jeśli skończymy tytuł,  mamy nieodparte wrażenie, że jest to przejście niekompletne, gorsze od tego, jakie być powinno...

    Moim zdaniem gry powinny być na tyle łatwe, aby wszystko było możliwe, ale na tyle trudne, aby  zdobycie achievementu nie trwało 10 minut. Wolałabym, aby wyzwania były wyznacznikiem dobrej i umiejętnej gry, a nie wydanych 3 dolarów, żeby zdobyć platynę w 5 minut.

    Oceń artykuł Jak achievementy psują gry

    (4.76/5) 46 ocen

    Komentarze

    Fajny artykuł

    28 lutego 2020 22:23
    0

    fajny artykuł

    28 lutego 2020 20:12
    0

    Fajmy artykuł

    8 marca 2020 09:13
    0

    fajne fajne

    28 lutego 2020 19:25
    0

    W niektórych grach taka prawda że achievmenty tylko psują nam ciekawą grę

    8 marca 2020 22:18
    0

    Ciekawy artykuł

    12 marca 2020 17:47
    0

    Ciekawy i Interesujący ten Artykuł

    29 marca 2020 20:26
    0

    Fajny artykuł

    7 marca 2020 20:32
    0

    Po prostu są tego wady i zalety. Cześć osiągnięć wręcz zachęca do grania, jednak niektóre są tak głupie, że ospychają. Same w sobie nie są złe, to raczej kwestia odpowiedniego doboru.

    29 lutego 2020 18:38
    0

    Zdecydowanie się nie zgodzę, często zdobycie wszystkich archivementów (głównie chodzi mi o Steam) w danej grze popycha do tego żeby wykonać wszystko i to jak najlepiej. Nie raz przechodziłem jakąś grę po raz enty bo brakowało mi jednego ośiągnięcia i szlag mnie trafiał za każdym razem jak już było prawie... właśnie prawie, a jednak nie byłem na tyle dobry aby je zaliczyć. Tak więc zaczynałem jeszcze raz, aż do skutku, a kiedy wreszcie cel został osiągnięty ulga i satysfakcja nie do opisania ;)

    29 lutego 2020 00:36
    1