• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2 - recenzja."

    (3.5/5) 2 oceny
    Kuba10241, 3 lipca 2017 18:20

    Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2 - recenzja.

    We wczorajszym artykule porozmawialiśmy trochę o poprzedniej cześci, a dzisiaj zapraszam was na recenzje kolejnej, już ostatniej części gry z cyklu "Harry Potter".

    Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2 to gra wyprodukowana przez Electronic Arts, a dokładniej przez studio Bright Light. Na półkach sklepów znalazła się 12 lipca 2011 roku (w Polsce 15 lipca). W dniu premiery kosztowała aż 130zł, co nie jest tanią ceną. 



    Produkcja jest kontynuacją poprzedniej części. To właśnie w niej stajemy w ostatecznim pojedynku z Lordem Voldemortem (Sami-Wiecie-Kim) i dzielnie walczymy w bitwie o Hogwart. Możemy natkąć się na kilka ciekawych lokacji, takich jak: Ulica Pokątna, Hogsmeade, Komnata Tajemnic czy Hogwart (w dość tragicznym stanie). Mamy równiez dostęp do zaklęć z poprzedniej części (Drętwota, Protego, Petrificus Totalus itp.). Wcielamy się w dużo postaci (Molly Weasley, Minerva McGonagall czy Seamus Finnigan). Walczymy ze złymi charakterami (Snape, Bellatriks, Draco, Fenrir). Możemy natknąć się na kilka mini-gier czy ścieżek dźwiękowych. 


    Mimo świetnej grafiki i dobrej ścieżki dźwiękowej Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2 to kolejna strzelanka, w której mało humoru, rozwiniętych postaci i wielu wątków. Cel jest tylko jeden: zniszczyć horkruksy i zabić Voldemorta. Grę można przejść w dobre 3 godziny, co też nie jest niczym dobrym w porównaniu z Zakonem Feniksa czy Księciem Półkrwi, gdzie mieliśmy dostęp do całego zamku i wielu pobocznych rzeczy. Jednakże, czy ta gra faktycznie nadaję się na strzelankę? Walka z bossami nie jest zbytnio trudna - wystarczy miotać zaklęcia bez opamiętania, zrobić kilka dobrych uników czy umięjętnie użyć 'Protego'. Walka z samym Voldemortem to zwykłe rzucanie w niego zaklęciami, a na końcu poruszanie wiązką światła, aby finalnie z nim skończyć.Czy jest to dobre rozwiązanie? Czy EA podołało? 



    Obie części gry okazały się fiaskiem, a ich oceny nie przekroczyły 4.6/10, choć ocena gry wbrew oczekiwaniom graczy wynosiła aż 8.7/10. Warto również wspomnieć, że Bright Light (studio odpowiedzialne za grę) zostało oficjalnie zamknięte po jakimś czasie od premiery gry. Pytanie brzmi: ciekawe dlaczego? :) Podsumowując, Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2 to krótka gra z dobrą grafiką i dźwiękiem, jednak niezbyt udaną w porównaniu z jej poprzedniczkami.

    Dziękuje za przeczytanie! 
    Zapraszam Was do kolejnego artykułu, w którym zajmiemy się Zakonem Feniksa!

    Oceń artykuł Harry Potter i Insygnia Śmierci: część 2 - recenzja.

    (3.5/5) 2 oceny

    Komentarze

    Zdecydowanie najlepsza część całej serii gier, ale ma też wiele wad. Czarowanie przypomina strzelanie z karabinu maszynowego...

    8 lipca 2017 02:09
    0

    Swieetnie, Harry Ploter :d

    6 lipca 2017 19:06
    0