• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Fallout: New Vegas - recenzja postapokaliptycznych pustkowii"

    (5/5) 1 ocena
    PodniebnySzakal, 14 marca 2017 22:39

    Fallout: New Vegas - recenzja postapokaliptycznych pustkowii

    "Fallout: New Vegas" to wydana w 2010 roku przez Obsidian Ertentainment druga gra z serii trójwymiarowych Falloutów, lecz nie jest bezpośrednią kontynucją poprzedniego Fallouta.

    Akcja gry osadzona jest w Las Vegas 204 lat po wybuchu bomby pustoszącej świat. Osią fabuły jest Zapora Hoovera, o którą walczą trzy frakcje. Legion Cezara, imperium zbudowane na plądrowaniu i niewolnikach dowodzone przez tyrana o pseudonimie „Cezar”, posiadającego obsesję na punkcie starożytnego Rzymu. Republika Nowej Kalifornii, zorganizowanego wojska dowodzonego przez Prezydenta Kimballa, lecz o nim przez całą grę nie dowiadujemy się praktycznie nic. Pan House, tajemniczy naukowiec, władający miastem Nowego Vegas. Gracz wciela się w postapokaliptycznego kuriera, którego pierwszym zadaniem jest odnalezienia bandyty który... Postrzelił go w głowę. W głównym wątku kurier musi wybrać jedną ze stron oraz pomóc jej w osiągnięciu zwycięstwa. Można także doprowadzić Nowe Vegas do niepodległości i osadzić siebie jako jego władcę. Po przeszło 200 latach cywilizacja zaczęła się odbudowywać, powstały duże miasta, osady. Grupki bandytów oraz frakcje. Przez Bestie, Wielkich Chanów i bandytów, do Uczniów Apokalipsy, Karmazynowej karawany i Boomersów. Jeśli chodzi o postacie, w grze znalazł się kilka naprawdę barwnych osobistości, na przykład wspomniany Pan House, którego ciężko jednoznacznie zakwalifikować jako dobrego lub złego. Jeśli chodzi o system strzelania, jest on raczej subiektywną kwestią. Mnie na przykład sprawił on bardzo dużo przyjemności, lecz potrafię sobie wyobrazić, że dla niektórych może on być zbyt toporny. Pozostając przy temacie strzelania, twórcy udostępnili nam naprawdę dużą ilość pukawek, od pistoletów, przez potężne strzelby, po wyrzutnie rakiet. Jeśli chodzi o grafik... Pozostawia ona wiele do życzenia, gra wyglądała słabo już przy premierze, ponieważ wymagał od studia ukończenia gry w bardzo zamkniętych ramach czasowych. Grafika jednak nie przeszkadzała mi przez rozgrywkę niemal wcale. W grze znalazło się wiele naprawdę ciekawych zadań pobocznych i choć niewiele z nich przebije takie mroczne bractwo ze Skyrima, lecz wciąż fabuła potrafi naprawdę wciągnąć. Jeśli chodzi o dodatki do gry, są one naprawdę świetne. Nie będę tutaj zdradzał czegokolwiek z nich, lecz warto wiedzieć, że każde z nich przenosi nas do zupełnie nowych otwartych przestrzeni.

    Na plus można zaliczyć:

    • Mnogość broni, po jakimś czasie, miałem w kolekcji tyle przedmiotów, które chciałbym zachować, że brakowało mi miejsca na podstawowe znajdźki.

    • Rozwój postaci, w grze jest mnóstwo perków. Po zwykłe, zwiększające obrażenia zadawane danej frakcji, po umiejętności całkiem zmieniające sposób gry

    • Opowieść, gdy naprawdę chciałem przywrócić podupadłej frakcji, poczułem, że gram w naprawdę dobrego RPG'a

    • Długość, gra dała mi zabawę na naprawdę ogromną ilość czasu świetnej zabawy

    • Przedstawiony świat, kasyna, kaniony oraz miasta są absolutnie genialne. Wielki plac Vegas nocą potrafi zrobić ogromne wrażenie, nawet pomimo słabej grafiki


    Jeśli chodzi o minusy:
    • Grafika, może i nie przeszkadza, lecz niektóry modele postaci są naprawdę okropne


    Podsumowywując, uwielbiam tę grę. Przez otwarty świat oraz fabułę, zajmuje ona bardzo wysokie miejsce w mojej liście ulubionych gier wszechczasów, lecz potrafię sobie wyobrazić, że grafika może kogoś bardzo zniechęcić.

    Oceń artykuł Fallout: New Vegas - recenzja postapokaliptycznych pustkowii

    (5/5) 1 ocena

    Komentarze

    New Vegas jest spoko ale w dalszym ciągu jakoś bardziej podoba mi sie fallout 3

    15 marca 2017 22:11
    0

    Fajne lecz mogłoby być lepsze

    15 marca 2017 20:22
    0

    ciekawe

    15 marca 2017 16:59
    0