• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Dlaczego każdy wydawca chce mieć swoją platformę dystrybucyjną?"

    (0.00/5) 0 ocen
    VACacje, 28 marca 2017 15:47

    Dlaczego każdy wydawca chce mieć swoją platformę dystrybucyjną?

    Ile dzisiaj mamy platform dystrybucji gier na PC? Steam, Origin, UPlay, Rockstar Social Club, Bethesda, GOG Galaxy, Battlenet, Windows Store i wiele więcej. Dlaczego jest ich tak wiele?

    Zacznijm od początku, 12 Września 2003 Steam uruchamia swoje serwery, powstaje jako platforma dzięki której można łatwo patchować gry sieciowe, z ciepłym przyjęciem się jednak nie spotkał. Steam był pełen błędów i do tego brzydki. Oliwy do ognia dodał jeszcze Half Life 2, który ukazał się w 2004 roku, nie dlatego że była to zła gra, wręcz przeciwnie, ciągle jest świetna, jednak fakt że do jej uruchomienia potrzebny był właśnie Stem. Mało tego klucz był przypisywany do jednego konta, żegnaj więc swobodne pożyczanie gry, albo jej sprzedaż. Na początku platforma, która przyczyniła się do rozkwitu pecetowego grania postrzegana była jako jego zguba, gwóźdź do trumny. Jednak Steam trwał i się rozwijał, w 2005 roku na tej platformie pojawiły się dwie pierwsze gry nie należące do Valve, później takich gier było już 100 i tak z platformy, która miała wprowadzać aktualizacje do gier sieciowych, Steam powoli stawał się Platforma dystrybucji gier różnej wielkości, różnych wydawców. Jak jest dzisiaj wszyscy wiemy, dzięki Steamowi cyfrowa dystrybucja wypiera te tradycyjną sklepową.

    W 2011 roku startuje Origin platforma Electronic Arts, która ma funkcjonować na podobnych zasadach co Steam, jednak z myślą o ekskluzywnych tytułach wydawanych przez EA, głównie tytułach sieciowych. Początki Origin sięgają jednak kilka lat wstecz, w 2005 roku pojawił się EA Downloader, który miał spełniać tę samą funkcję co Steam na początku, z czasem umożliwił on pobieranie gier, które kupiło się w internetowym sklepie EA. Dlaczego ostatecznie padło na nazwę Origin, otóż w 1992 roku Electronic Arts kupiło dewelopera Origin Systems było to bardzo liczące się wtedy Studio, niestety w 2004 roku studio zostało zamknięte, kiedy EA ruszało ze swoją nową platformą dystrybucyjną wraz z premierą Mass Effect 3, potrzebowała jakiejś chwytliwej nazwy, a Download Manager raczej się do tego nie kwalifikuje i padło na Origin.

    Z UPlayem było podobnie, kiedy Ubisoft dostrzegł potencjał w założeniu własnej platformy dystrybucyjnej, uruchomił w 2012 roku UPlaya, który zastąpił inne urządzenie Ubisoft Game Launcher.

    Battlenet miał swoją premierę w 1996 roku i początkowo pozwalał na łączenie graczy w rozgrywkach sieciowych w Diablo, Warcraft 3 oraz w Starcrafcie. Z każdą kolejną grą Battlenet ewoluował dodając kolejne funkcje, jednak założenia platformy ciągle były te same. Dopiero przy okazji premiery Starcrafta 2 Battlenet wszedł wersję 2.0 która upodabniała system Blizzarda do takich platform jak Origin, czy Uplay. Dziś Battlenet jest niezbędny do uruchomienia nowych gier Blizzarda. Po 20 latach zmieniono nazwę tej Platformy na po prostu Blizzard.

    Jest jeszcze przecież Windows Store, którego obsługiwanie ciągle wymaga dużo wprawy i Microsoft pod tym względem nie uczy się na błędach i jest tak źle jak miało to miejsce w przypadku martwego już Games for Windows Live debiutujące go w 2007, a zamkniętego w 2013.

    Bethesda stara się skupić wszystkie swoje produkcje na platformie Bethesda.net, a Rockstar ma swój Social Club, który istnieje od 2008 roku, a obecną formę przybrał 2012. Jest jeszcze GOG Galaxy, platforma dystrybucyjna Good Old Games, które należy do CD projektu. Dla gracza taka ilość, wielość platform jest denerwująca, bo to ciągłe podawane haseł i przełączanie się.

    Taka platforma dla wydawcy jest bardzo wygodna, z kilku powodów, przez to że wymaga ona stałego połączenia z internetem może służyć jako narzędzie antypirackie, co prawda część takich usług umożliwia granie offline, jednak zazwyczaj wiąże się to z okrojeniem pewnych opcji, w szczególności sieciowych. Wygodne i to zarówno dla wydawcy, jak i użytkownika są aktualizacje, które pobierają się automatycznie, przed Steam łatki trzeba było pobierać ręcznie, z serwisów hostingowych i każdą instalować również ręcznie. Dziś ten proces jest jak wiemy zautomatyzowany. Co ważniejsze jednak, ze sprzedaży elektronicznej, dzięki takiej platformie można wyeliminować pośredników. Tym bardziej że sprzedaż elektroniczna wzrasta. Jak podaje grupa Super date, sprzedaż cyfrowa od stycznia 2016, do stycznia 2017 roku wzrosła o około 10%. Dodajmy jeszcze, że w 2014 sprzedaż cyfrowa gier przewyższyła sprzedaż detaliczną, ważne jest to że są to jedynie wnioski wyciągnięte z ujawnionych danych, a część z nich po prostu jest ciągle tajemnicą. Sprzedaż cyfrowa eliminuje koszt wyprodukowania pudełka, płyty, czy też instrukcji, chociaż wiadomo dzisiaj instrukcja to tylko taka broszurka przeciw epilepsji, eliminuje również koszty sklepowe oraz hurtowników, czysty zysk. Powód jest mało zaskakujący, chodzi o pieniądze, Steam udowodnił że można zarobić znacznie więcej na sprzedaży cyfrowej, jednak nawet ta platforma pobiera opłaty od wydawców, jeżeli gra się na niej znalazła. Steam jest więc kolejnym pośrednikiem, oczywiście ilość użytkowników platformy Valve sprawia, że absolutnie nie można jej ignorować, dlatego dla przykładu Ubisoft, pomimo posiadania własnej platformy, sprzedaje również gry na Steamie. Jeżeli jednak kupimy grę na Steam, to do jej uruchomienia i tak przenosi nas do UPlay, a tak samo jest z grami Rockstara, nawet tymi nieco starszym, żeby grać trzeba zarejestrować się w Social Clubie. Takie podwójne aktywację to zarówno antypirackie środki i sposób na kontrolowanie swoich gier. Bo każdy wydawca chce kontrolować swoje produkty. Ubisoft zarówno jako wydawca i producent gier, ma nad nimi kreatywną kontrolę, kontrola liczb oraz zysków płynie właśnie z platformy dystrybucyjnej UPlay. Tak więc wymagana jest rejestracja każdej gry, nawet jeżeli kupiliście ją na Steam.

    Z grami Electronic Arts już tak różowo nie jest. Origin to jednak platforma bardziej autonomiczna niż Uplay, a po wprowadzeniu Origin Access, stara się uzyskać własną tożsamość. Nie znajdziecie najnowszych sztandarowych tytułów EA na Steamie, dostępne są tylko na Originie. Tutaj rodzi się pytanie, dlaczego Ubisoft tak nie zrobi, dlaczego nie przestanie publikować swoich gier u pośrednika, tym bardziej że jak powszechnie wiadomo Steam bierze sobie część zysków za udostępnienie miejsca na swojej platformie, zakłada się że to jest około 30% ceny sprzedaży. Niestety ciężko stwierdzić czy tyczy się to również Ubisoftu, mimo tego nie ulega wątpliwości, że jakąś część zysków Steam sobie od Ubisoftu na pewno pobiera.

    Gry innych wydawców mimo upływu lat dalej najlepiej sprzedają się na steamiei to się raczej szybko nie zmieni. Jakm powszecnie wiadomo na rynku konkurencja jest dobra, dlatego być może mnogość platform, też jest dobra. Gdyby nie to ceny były by wyższe, bo Steam miał by monopol. 

    Oceń artykuł Dlaczego każdy wydawca chce mieć swoją platformę dystrybucyjną?

    (0.00/5) 0 ocen

    Komentarze

    Fajny Artyjul

    12 stycznia 2021 14:01
    0