• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Dark Souls: Prepare to Die Edition - Recenzja gry"

    (0.00/5) 0 ocen
    Tobilord, 11 listopada 2017 22:14

    Dark Souls: Prepare to Die Edition - Recenzja gry

    Myślicie że to będzie kolejna recenzja o tematyce " jakie to trudne uh ah bardzo bardzo trudne". To niestety trochę się rozczarujecie

    Na wstępie napiszę, że jest to recenzja która pokaże soulsy od strony kogoś kto miał bardzo dużo zabawy z pierwszą częścią. Soulsy trzeba sobie rozłożyć na raty, trzeba im dawać szansę za szaną bo inaczej porzucisz swój obowiązek niczym nieumarły i staniesz się pustym. Wiele razy dostaniesz po mordzie w tej grze jednak kiedy po każdej porażce się podnosisz żeby walczyć dalej utwardza cię i polepsza twoje zdolności. Nie jest to gra krótka, pierwsze przejście zajeło mi 36h i cieszyłem się jak dziecko kiedy w końcu pokonałem głównego bossa, z resztą cieszyłem się tak za każdym razem kiedy pokonywałem jakiegoś trudnego przeciwnika. Nie tylko bossowie dają to uczucie spełnienia są też jednorazowi przeciwnicy którzy mogą zaleźć za skórę. Takie uczucia wzbudza system walki który zakłada to, że ty padasz na 2-3 ciosy ale możesz tak samo położyć innych. Kilka razy odczułem tą niesprawiedliwość gry boss miał bardzo dużo hp jednak my mamy znacznie potężniejszą broń nasze turlanie które czyni nas niewrażliwymi na ataki przeciwników. 

    Klimat w tej grze jest czymś co udało się FromSoftware. Wszystko jest dopasowane muzyka która towarzyszy nam podczas walki z bossami a przez większość czasu jest cisza. Kaplicą firelink której muzyka kojarzy się z domem tak samo jak dzwięk rozpalonego ogniska jest kojarzony z bezpieczeństwem. Dzwięk udanego parowania jest taki triumfalny, że aż dostaje sie gęsiej skórki. Każdy dzwięk jest wyważony (oprócz startu w menu he he) Ciężkość zbroi podczas kroków, miecza przechodzącego przez ciało lub odbijającego się od ściany, pica estusa itp. itd.

    Użekła mnie bardzo fabuła, która potrafi zmusić do płaczu, faktem nie ma jej w prost ale wystarczy chcwilę poświęcić przedmiotom aby zauwazyć pewne rzeczy, które nabierają sensu później, historia w tej grze naprawdę mnie zaskoczyła swoją głębokością weźmy na przykład Siegmeyer'a z catariny ryceż w cebulowaej zbroi. Spotykamy go jak siedzi przed fortecą Sena i rozmyśla (śpi) nad tym jak otworzyć bramę. Po tym jak otorzymy dla niego tą bramę, snajdziemy go w środku siedzącego nad klifem przy zwłokach wrogów, później spotykamy  go w Anor Londo gdzie nie wie jak się wydostać z pokoju pełnego wrogów. Znów mu pomagamy. Następne spotkanie z nim jest w naszej ukochanej kaplicy z kąd wyrusza do Blighttown (Najgorasza lokacja w całej grze) Tak możemy mu pomóc dając mu fioletowy mech żeby zawlczyć u niego truciznę to już trzeci raz kiedy mu pomagamy. Dużo później spotykamy go w Zagubionym Izalith chce za nas zabić 4 przeciwników, zabijemy ich za niego odchodzi i więcej go nie zobaczymy. Jeśli jednak przeżyje z dużą ilością życie to powędruje do Popielnego jeziora. W między czasie poznajemy jego córkę która chce go odnaleźć, z jej wypowiedzi wychodzi że chce go zabić ponownie zanim stanie się pustym, jednak przybywamy za późno i w popielnym jeziorze już jest pustym i córka musi zabić swego ojca. A to tylko lekko opisana historia których pełno jest w tej grze.

    Dziękuję 

    Oceń artykuł Dark Souls: Prepare to Die Edition - Recenzja gry

    (0.00/5) 0 ocen

    Komentarze

    Bardzo ciekawy artykuł ;)

    13 listopada 2017 19:12
    0

    Postarałeś się

    26 lutego 2022 19:29
    0

    Wow postarales sie podoba mi sie

    16 listopada 2017 10:09
    0