• Zaloguj Zarejestruj

    Zdobywaj KD

    Odbieraj nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Oceń artykuł "Ciąg dalszy mojej książki Wojna Żywiołów"

    (4/5) 2 oceny
    Diablo7991, 29 października 2016 20:10

    Ciąg dalszy mojej książki Wojna Żywiołów

    Ciąg dalszy !!!!!!!!!!!!!!

    Rozdział 6
    Kiedy byli już na śnieżnych terenach narodó musieli przejść przez śnieżny las. Niespodziewanie zatakowały ich lodowe wilki, z którymi musieli się zmierzyć. Tym czasem w twierdzy Lisandry w sali tronowej miała lodowy kryształ, który pokazywał je to co się dzieje w jej królestwie tym razem pokazał jej Talie, Yasuo, Zyre i Azira:
    - Co ! Myślałam, że ich zamroziłam. - krzykneła zdenerwowana.
    - Naszczęście moje wilki rozprawią się znimi.
    Lodowe wilki były bardzo silne a ich skura był z mocnego lodu, którgo łatwo nieda się zniszczyć. Kiedy wilki rzucały się na Yasuo ten odpychał je swojim tornadem, a one uderzały się o drzewa. Talia rzucała kamieniami w wilki, ale one były zbyt szybkie dla tego sprawni je unikały. Niespodziewanie jedne z wilków ugryzł Zyrę w kostkę i ciągną ją głębiej lasu. Azir uderzył go berłem i optoczył siebie i Zyre piaskiem, który odpychał wilki. Bohaterowie niewiedzieli co zrobić aż nagle talia zdenerwowała się i tak mocno tupneła nogą o ziemie, że powstał wielki krater do którego powpadała większość wilków a reszta uciekła. W tedy Yasuo powiedział:
    - Nieźle Talia
    - Dzięki - odpowiedziała
    Ruszyli dalej aż w końcu wyszli z lasu i zobaczyli śnieszną górę, na której była lodowa twierdza. Lisandra wciąż patrzyła na kryształ obserwójąc bohaterów i coraz bardziej się denerwować. Kiedy szli dalej nagle z ziemi wyszedł wielki śnierzny olbrzym, który swoim oddechem zamarza wszystko. Olbrzym uderzył rękom o ziemie i wywołał śnierzny wubuch który wszystki odepchną. Talia zaczeła rzucać do niego kamieniami, ale nistety każdy kamień skierowany w olbrzyma został zamrożony przez jego oddech. Azir skierował na niego swój piasek, ale nic mu niezrobił bo olbrzym był zbyt duży. Kiedy oblrzym znowu chciał uderzyć Zyra zablokowała go roślinami, które wyrosły z ziemi Yasuo przecioł mu kolana i olbrzym klęk, a Talia rzucił wielkim głazem prosto w jego twarz. Olbrzym stracił przytomność i cały upad na ziemie wywołując z góry lawine, która zmierzała w ich strone. Talia by ochronić się i swoich prztyjaciuł zrobiła kaminną kopułe, która ich ochroniła przed śnierzną falą. Lecz ciężko było wyjść spod cieżkiego śniegu. Yauo, kręcąc się trzymając swoją katane wywołał tornado, które wchłonęła śnieg i uwlinło bohaterów. Po ciężkich walka nastała noc dlatego bohaterowie postanowili zrobić ognisko i następnego dnia wyruszyć. Talia zaczeła rozmowe:
    - To był ciężki dzień.
    - Tak. - powiedział Yasuo
    - Azir a jak wogule umarłeś ? - zapytała Talia
    - Pokonał mnie Nasus mój brat -odpowedział
    - A on żyje ? - zadała kolejne pytanie Talia
    - Nie, kidey walczyliśmy obaj zgineliśmym, ale najpierw ja, a później on.
    - Jak to się stał ?
    - Jego broń była otruta, więc karzdy trafon cios z jego broni zatrówał mnie i to była tylko kwestia czasu poprostu grał na czas.
    - Okej, ale jak on zginął ?
    - Kiedy już niemogłem walczyć i opadłem na ziemi on stał nademnom i śmiał się w tedy skierowałe w niego wiąskę światła i piasku, która trafiła w jego serce i w tedy on tez umarł.
    Nastała cisza Talia niemiał już więcej pytań. Po ich rozmowie przyszedł Yasuo, który skończył granie na flecie i powiedział:
    - Dobra dosyć czas spać jutro czeka nas walka z Lisandrą.
    Po tych słowa wszyscy zasneli. Lisandra cały czas obserwowała ich przez kryształ lodu. Była strasznie zdenerwowana niewiedziała co zrobić wiedziała, że nie pokona ich tak łatwo, dlatego wpadła na pomysł, że stworzy śnierzną burze, która ich zasipie i tak zrobiła. Weszła na najwyrzszą wierze w swojej twierdzy. Podniosła ręcę i wymówiła zaklęcie, które wywołało ciemne chumry, które ruszyły w strone bohaterów. Następnego dnia chmury znajdował się nad bohaterami i zaczeły ich zasypywać śniegiem. Talia obudziła się i szybko zorjentowała się co się dzieje:
    - Ej ! Stawać Lisandra chce nas zasypać śniegiem ! - krzykneła
    Wszyscy się obudzili i pobiegli do twierdzy. Śnieg padał coraz szybciej i było cora zimniej nic nie widzieli tylko śniego. Wiatr spychał ich z góry, nie dało się wejść na góre dlatego Talia zrobiła kamienną kopółem pod, którą się schronili niestety wiedzieli, że ciężko pędzie się wydostac z spod śniegu. Bohaterowie tracili nadzieje na przetrwanie.
    Rozdział 7
    Było coraz zimniej bohaterowie zamarzali. Nagle na głowe Tali spadały krople wody. To było bardzo dziwne dlatego Talia zniszczyła kopułe i zobaczyła czarodziejkę wody, która walczyła z lodowymi wilkami. Talia pomogła jej i porozmaiwała z nią:
    - Jak masz na imię ? Bo ja Talia jestem czarodzieką ziemi.
    - Ja ma m na imie Nami jestem czarodziejką wody.
    Nami miała ogon byla pół człowiekim pół rybą. Poruszała się po lądzie dzięki zaklęciu, które unosi ją w powietrzu.
    - Co ty tu robisz ?
    - Przyszłam zniszczyć kryształ Lisandry, zamroziła mój naród.
    - A o co chodzi z tym kryształem ?
    - Kiedy zniszczy się jej kryształ wszystko co zamroziła, ożyje.
    - Ooooo - zaskoczyła się Talia tym co Nami jej powiedziała.
    - Narud roślin też został zamororzony i my też przyszliśmy pokonać Lisandrę może dołączysz do nas.
    - Tak, mogę dołączyć do was.
    W tedy wszyscy się obudzili i wyszedli z dziury pozostawoinej od kamiennej kopóły i Talia zapoznał ich z Nami i razem ruszyi do Lisandry, która o wszystkim wiediała bo cały czas ich obserwowała przez kryształ lodu. Czarownica lodu zaczeła się przygotowyać do walki z bohaterami.
    Rozdział 8
    Wreszcie dotarli do lodowej twierdzy gdzie czekała na nich Lisandra. Lodowa czarownica stała nad bramom twierdzy i przemówiła:
    - Niewiem jak przeżyliście, ale teraz napewno was zabije !
    Po tych słowach skierowała lodowe sople na bohaterów. Yasuo wysłał wietrzną falę, która rozporszła lodowe sople, które nie trafiły w nich. Lisandra zdenerwowała się i stworzyła dwuch lodowych  olbrzymów. Yasuo i Azir zajeli się nimi. Talia rzucała kaminiami w lodową bramę, a Nami i Zyra osłaniały ją przed splami lodu Lisandry. Azri zasłonił oczy jednego z olbrzymów piaskiem, a Yasuo miał  go załatwić. Niespodziewanie drugi olbrzym zatakował Azira. Yasuo krzykną:
    - Azir uważaj !
    Azir odwrucił się w strone olbrzyma i dostał lodową pięścią w głowe. Uderzenie oddepchneło go bardzo mocno i stracił przytomność. Yasuo zniszczył pierwszego olbrzyma i zają się drugim. Zyra postanowiła mu pomóc i zablokowała olbrzyma roślinami. Yasuo odcioł mu głowę. W tym czasi Talia przebiła sie przez lodową brame, a Lisandra czekała na nich w sali tronowej. Pobiegli tam, kiedy weszli Lisandra rzuciła soplem lodu prosto w serce Tali. Zyra szybko skoczyła pomiędzy nią, a soplem i Zyra dostała soplem w serce. Talia była szokowan zaczeła płakać:
    - Zyra nieeeeeee ! - krzyczała Talia
    Talia zdenerwowała się i tupneła nogą o ziemie i wywołała trzensienie ziemi. Lodowa twierdza zaczeła się zawalać. Bohaterowie wyszedli z twierdzy, ale musiel zostawić ciało Zyry. Lisandra też chciała wyjść z twierdzy i kiedy dobiegła do bramy Talia odwruciła się i rzuciła wielki głaz, który odepchną ją aż do tronu. Brama zawaliła się i po chwili twierdza przestala istnieć. W tym momęcie wszystko co zostało zamrożone przez Lisandre rostopiło się i nastało życie. Niestety Talia cały czas płakała i nie mogła uwierzyc, że Zyra  poświęciła się dla niej. Nami musiał odejść, żeby zobaczyć co się dzieje u niej w narodzie, ale powiedizła, że wróci.  Nastała nocy Yasuo rozpalił ognisko Talia nadal była załamana nie mogła się pozbierać. Yasuo postanowił zagrać dla niej dla flecie. Melodia trochę uspokojiła Talie, a Yasuo ją przytulił i powiedział:
    - Nie płacz, Zyra nie chciała by byś płakała.
    - To wszystko przezemnie mogłam coś zrobić.
    - Nic niemogłaś zrobić i to nie była twoja wina. To był jej wybur.
    Rozmow umilkła Talia miała dosyć zasneła. Yasuo porozmawiał z Azirem:
    - Niewiem jak ją pocieszyć - powiedział smutny Yasuo
    - Sama musi sobie poradzić. Sama musi się pozbierać ty ją morzesz tylko wspierać, ale to ona musi sama podjąć decyzję kiedy to nastąpi.
    Po tej rozmowie zasneli. Yasuo nadal niewiedział jak jej pomóc.
    Rozdział 9
    Talia niemogła się pozbierać przez kilka dni. Nagle pewnego dnia Talia wreszcie się pozbierała i razem ruszyli jeszcze raz do twierdzy wiatru. Droga była długa, ale wreszcie dotarli lecz nie wiedzieli twierdzy zasłaniał ją ciemna chmury. Widzieli tylko światło piorunów i krzyki. Niewiedzieli coś tam dzieje, dlatego Talia stworzyła kamienny słup pod którym stała i był on coraz wyrzszy. W końcu przebiła się przez chmury i zobaczyła jak narud blyskawi atakuje narud wiatru. Pioruny uderały o mury wierze i budynki, które później zawalały się. Talia szybko chciała o tym powiedzieć Yasuowi i Azirowi, dlatego zmniejszała kamienny słup i kiedy była na samym dole powiedziała:
    - To jest strazne.
    - Co ? - zapytał Yasuo
    - Naród błyskawic atakuje naród wiatru.
    - O nie.
    - Musimy coś zrobić ! - krzyknęła Talia
    W tedy niespodziewanie twierdza waitru zaczeła spadać. Tali, Yasuo i Azir cały czas patrzyli na to i niemogli uwierzyć co się dzieje po chwili twierdza upadła tworząc fale uderzniową, która odepchneła bohaterów. Talia, Yasuo i Azir podeszli do ruin wietrznej twerdzy i zobaczyli maga wiatru, który czołaga się w ich strone. Talia zapytała go:
    - Co się stał ?
    - Narud błyskwaic zatakował nie mieliśmy żdanych szan. - po tych słoawch mag kaszlną kilka razy i położył się na brzuchu.
    - Musimy coś zrobić. - powiedziała Talia
    - Możemy zatakować narud błyskawic, ale to nie będzie łatwe. - powiedział Yasuo
    - Dlaczego ? - zapytała
    - Ponieważ ich przywudca Kenen jest bardzo poterzny, jak na swój wiek jest bardzo niski, zwykle chodzi w fioletowych szatach i nigdy nie pokazuje się bez maski. Jego broniom są złote szurkieny burzy. Jako pierwszy opanował wszystkie techniki burzy.
    - Będzie ciężko, ale niepokona nas trzech.
    - Myślę, że pokona, ale możemy spróbować.
    Po przedyskutowaniu planu działania ruszyli w strone twierdzy burz gdzie tam mieli się zmierzyć z Kenenem.
    Rozdział 10
    Po długim marszu zobaczyli lewitującą twierdze burz. Talia chciała stworzyć kamienny most do twierdzy, ale Yasuo powiedział, że zbyt szybko nas zauważa. Dlatego wojwonik wyciągną katne machną nią i niagle zerwał się siln wiatry, który uniusł ich i mogli polecieć prosto do twierdzy nie zauważeni. Kiedy byli prawie na miejscu zobaczyli kilku strarzników na murach twierdzy. Yasuo po cichu wylądował na murze i jednego po drugim wbijał swoją katane w przeciwników. Azir zają się magami burz, którzy pilnowali bramy. Jednego uwięził  piaskiem i wyrzucił nadu. Drugiemu wbił swoje berło i także wyrzucił go nadu. Talia rozwaliła bramę wielkim głazem, który wyrwała z ziemi i zostały jej tylko cztery. Ponieważ byli w powietrzu, a w powietrzu nie ma ziemi. Weszli do środka i zobaczyli Kenena, który odrazu rzucił trzy szuriekny. Talia rzuciła trzy kamienie, które zatrzymały szurkieny. Następnie Kenen odbijał się z ściany do ściany i rzucał po jednym szurikenie. Yasuo odbijał je zapomocą swojej katany, a Talia próbowała rzucić swojim ostatnim kamieniem, lecz Kenen był bardzo szybki i ciężko było wycelować. Natomiast Azir strzelał do  niego wiązkami światł, ale żadną nie trafił. Kiedy Kenenowi skończyły się szuriekny, stał na środku sali tronowej i wykrzyczał zaklęcie i skierował rękę w strone Yasuo i z ręki wyleciał piorun, który uderzył wojownika, a ten stercił przytomność, tak samo stało się z Talią i Azirem. Bohaterowie przegrali.
    Rozdział 11
    Yasuo odzyskał przytomność, kiedy otworzył oczy zobaczył ciemne i wilgoten pomieszczenie, w którym był i kraty w konie. Był przykuty łańcuchami do ściany tak samo jak Talie i Azira, lecz oni jeszcze nie odzyskali przytomności. Zauważył też, że nie ma przysobie katany i fletu, a Azir nie ma swojego berła. Po kilku godzinach przyszedł do nich Kenen razem z strażnikami:
    - Nieźle pokonaliście moich strarzików i niepostrzerzeni weszliście do mojej twoerdzy, ale ja wiedziałem, że kiedyś mnie odwiedzicie i prosze jesteście.
    - Zapłacisz zato co zrobiłeś z twierdzą wiatru. - powiedział zdenerwowany Yasuo.
    - Dzisiaj w południe starcicie głowy, tym czasem życzę miłej zabawy. - powiedział Kenen i wyszedł z więzienia zamykając ich.
    Po jakimś czasie Yasuo usluszał odgłsoy walki. Wstał i zobaczył przez kraty, że Nami razem z magami wody walczy z magami błyskawic. Kiedy ją zobaczył odrazu zaczoł krzyczęć:
    - Nami tutaj ! Jesteśmy Tu ! Pomórz nam !
    Nami odwróciła się w strone Yasuo zobaczyła go i zapytała:
    - Co ty tu robisz ?
    - Kenen nas pokonał i nas tu uwięził - odpowiedział
    - Czyli jest z tobą Talia i Azir ? - zapytała znowu
    - Tak.- odpowiedział
    - Okej pomogę wam tylko się odsuń.
    Yasuo odsunął się trochę bo był przykuty do ściany. Nami użyła magi wody i spowodowała, że woda otoczyła kraty i stała się lodem. Następnie Nami zniszczyła lodowe kraty swoim morskim berłem i weszła do więzienia. Zniszczyła łańcuchy i razme wyszedli z więzienia. Potem ruszyli do twierdzy, kiedy weszli do sali tronowej nad tronem lewitowały: katana flet i berło pustyni, a na tronie siedział Kenen:
    - Nieźle, ale to niewystarczy, żeby mnie pokonać - powiedział
    Po tych słowach Kenen ruszył nanich i rzucił szurikenami i wystrzeli ze swoich ronk błyskawicami. Nami razem z swoimi przyjaciułmi schowali się za filarami, które postrzymywały całą twierdze. Magowie wody, którzy weszli razem z Nami zostali pokonani w tedy Azir powiedział:
    - Nami bez swoich broni nic mu nie zrobimy.
    Nami machneła swoim morskim berłem, i z berła wyleciła woda, która wzieła: flet, katane i berło pustyni i dała je Yasuo i Azirowi. Dopiero w tedy zaczeli walczyć z Kenenem. Wyszli za filarów i zaczeli walczyć. Kenen znowu rzucił swoimi elektrycznym szurikenami w bohaterów, ale Nami stworzyła wodną fale, która pochłoneła szurkieny i leciła w strone Kenena, a ten wskoczył na ściene i rzucił klejne szurikeny. Yasuo odbił je i w tedy Kenen chciał rzucić kolejne, ale w tedy zorjentował się, że już więcej nie ma szurkienów. Yasuo w tedy rzucił na niego tornado, a Azir zomcnił je swoją wiązkął światła. Kenen znowu chciał skoczyć na ściane by ominąć tornado, ale Nami oblała go wodą, która po chwili zamarzła i go unierouchomiła. Kenen nic nie mugł zrobić dostał naładowanym tornadem i odrzuciło go na tylnią ściane. Zdenerwowany Kenen zaczoł unosić się w powietrzu, a jego oczy świeciły fioletem. Nad bohaterami pojawiły się ciemne chumry, z których uderzały pioruny. Nami oberwała kilkoma i stracił przytomnośc. Tali odsuneła się od chmur i niepostrzeżnie zaszła go od tyłu. Yasuo odbijał pioruny swoją kataną, a Azir zatrzymywał je swoimi wiązkami światła. Kenen odwrócił się gdyż wiedział co chciała zrobić Talia i trafił ją piorunem. Talia położyła się na ziemi nie ruszała się. Yasuo myśląc, że umarła zdenerwował się i wymówiła zaklęci. Jego katana zaczeła świecieć biały światłem, a on podskoczył do Kenena zrobił kilka szybkich cięć, a Kenen położył się na ziemi Yasuo go zabił. Po tym wszystkim Nami odzyskał przytomność i kiedy zobaczyła leżącą Talie odrazu do niej przyleciała i zapomocą wody leczyła jej rany. Yasuo razme z Azirem czekali i zadawli sobie w myślach pytanie " czy Talia przeżyje ". Kiedy wszyscy myśleli, że umarła niespodziewanie Talia otworzyła oczy i zapytała cicho:
    - Co się stało ?
    Wszyscy po tych słowach uśmiechneli się, a Yasuo odrazu przytulił się do niej i powtarzał:
    - Już nigdy mi tak nierób.
     Po trudnej i ciężkiej walce nastała noc bohaterowie zeszli na ziemi i ich następnym celem był Brand władca ognia.

    Nie stety to już koniec ponieważ już niemam fenny twórczej chyba że dacie mi jakieś pomysłym :)

    Oceń artykuł Ciąg dalszy mojej książki Wojna Żywiołów

    (4/5) 2 oceny

    Komentarze

    Pozostawia wiele do życzenia, ale cóż, nie każdy urodził się Pratchettem. Ogólnie słabo, więc nie będę się rozpisywał o całokształt, ale podpowiem, iż bezpieczniej będzie nie pisać o znanych bohaterach z lol'a, a raczej pisać o przygodach w świecie Runeterry (te bym porzerał niczym cho'gath słabych graczy). Nie będzie zgrzytów z zgadywaniem co kto zrobi, jak ędzie mawiał i rozczarowań bo "Yasuo na pewno by tego nie zrobił, Ja wiem lepiej. 2/10". Wszelkich Lisandr i innych Garenów pozostawiłbym na smaczki dziejące się w tle. Powodzenia. (Polecam też trochę poczytać, posłuchać jakiś vlogów czy podkastów o pisaniu i książkach, a i strona fantastyka.pl powinna się przydać)

    27 marca 2019 20:11
    0

    fajne

    5 listopada 2016 10:15
    0

    Liczę na więcej książek

    5 listopada 2016 00:39
    0

    I dlaczego napisałes to od 6 rozdziału a nie 11?

    3 listopada 2016 23:11
    0

    Odbijanie piorunów kataną -,- poza tym superowe

    3 listopada 2016 23:10
    0

    Good job m8
    Good luck

    3 listopada 2016 20:52
    0

    ok to jest moja pierwsza książka

    25 lutego 2017 17:49
    0

    dobry i fajny artykuł

    12 maja 2021 07:38
    0

    Dobrze napisany

    3 maja 2019 17:21
    0

    japierdziele co to ?

    29 maja 2021 13:52
    0