Z okazji nadciągającej premiery gry Borderlands 3, wokół której w ostatnim czasie zapanowało zamieszenie, warto przybliżyć Wam produkcję która dała początek całej serii - Borderlands. Recenzję dedykuję przede wszystkim osobom niezaznajomionym z serią, choć może uda mi się nakłonić do zagrania również osoby, które tę produkcję mają już dawno za sobą.
Premiera kultowej strzelanki miała miejsce w październiku 2009 roku (w zależności od platformy, gra zaczęła być dostępna w sprzedaży 20 bądź 26 października), co oznacza, że lada moment minie równa dekada od wypuszczenia na rynek uwielbianej przez wielu miłośników shooterów gry. Od tego czasu doczekaliśmy się łącznie 3 pełnoprawnych odsłon serii oraz spin-offu “Tales from Borderlands” wydanego przez nieistniejące już niestety studio Telltale Games.
Borderlands nie jest wyłącznie typowym FPS-em, jakich zresztą wiele na rynku. Łączy on sobie również elementy gier RPG oraz loot shootera i oferuje bardzo duży świat podzielony na wiele, dosyć zróżnicowanych (nawet pomimo przeważającego pustynnego, nieco post-apokaliptycznego krajobrazu) lokacji.
Pod nasze stery oddane zostają 4 postaci, spośród których wybrany zostanie przez nas protagonista. Są to Lilith, Roland, Brick oraz Mordecai - każda z klas reprezentowanych przez daną postać posiada unikalne umiejętności oraz drzewka rozwoju, oraz broń w której specjalizuje się dana postać.
Mechanika rozgrywki w moim odczuciu skutecznie powinna przyciągnąć zarówno osobę skłonną poświęcić dziesiątki godzin jedynie po to, by uzyskać idealny wariant upragnionej broni, jak i niedzielnego gracza, który usatysfakcjonuje się "zwyczajnym" przejściem gry. Tytuł nie cechuje się wysokim progiem wejścia, dlatego początkujący gracz bez dużego doświadczenia w FPS-ach powinien poradzić sobie bez większych problemów.
Niektórych zrazić może fakt, w jaki sposób została zrealizowania mechanika walki, gdzie każdy z przeciwników posiada własny poziom oraz pasek zdrowia (co prędzej przywodzi raczej na myśl gry RPG). Prowadzi to do sytuacji, w których część przeciwników może się stać swoistymi gąbkami na kule, jednak trzeba przyznać, że gracz z w miarę pewną ręką jest w stanie prędko ubić przeciwnika, zasypując go gradem trafień krytycznych, co niejednokrotnie dawało mi niemałą satysfakcję.
Klimat gry jest, co trzeba przyznać, dosyć specyficzny i wyjątkowy. Planeta Pandora (na której toczy się akcja gry) to surowy i rzadko wybaczający błędy świat, w którym mamy do czynienia z nieustanną walką między przybyszami - ludźmi, a pierwotnymi mieszkańcami tego świata, jak choćby wszystkożerne (dosłownie) skagi czy atakujące grupami rakki. Nie są to jednak jedyne niebezpieczeństwa z jakimi będziemy musieli się zmierzyć - najgorszym z nich są właśnie inni ludzie, którzy nie zawsze będą mieli wobec nas dobre intencje. Walki w których będzie nam dane uczestniczyć są dosyć krwawe, zaś sami przeciwnicy są brutalni i bezwzględni (jak choćby Psychole, których przydomek najlepiej świadczy o ich zachowaniu). By utrzymać się przy życiu, zmuszeni jesteśmy nieustannie się rozwijać - wykonywać misje, ulepszać naszą postać, zdobywać kolejne poziomy oraz coraz to lepsze uzbrojenie, by ostatecznie odnaleźć i dotrzeć do owianego legendą Skarbca, zanim zrobi to ktoś inny.
Jednak nie tylko surowość środowiska świadczy o samym klimacie gry - tym co, go dopełnia jest absurdalny (choć w dużej mierze czarny) humor, który towarzyszyć nam będzie już od pierwszego momentu, zaraz po wyjściu z autobusu Marcusa Kincaida, a który dodaje grze jeszcze dodatkowego charakteru, oraz nakręca całe szaleństwo którym szczyci się cała seria i za które jest tak ceniona wśród fanów.
Rzeczą, która najbardziej mnie urzekła, jest unikalny styl graficzny, głównie oparty na cell-shadingu, który dodaje grze wiele uroku, a jednocześnie sprawia, że zestarzała się ona w znacznie mniejszym stopniu niż inne produkcje z tego okresu, które postawiły na realizm. Dzięki temu, gra pozostaje atrakcyjna wizualnie nawet pomimo minięcia dekady od premiery. Zresztą, sama formuła gry w niewielkim stopniu straciła na aktualności, przez co remaster który otrzymaliśmy w ostatnim czasie, poza delikatną poprawą aspektów graficznych, doczekał się naprawdę niewielu modyfikacji w samej rozgrywce.
fajny artykuł dzięki
wow dziękuję
fajny artykulek
Spoko
Spoko
Ok.
XD
Bardzo interesujace, ide do znajomych im to polecic ;)
Fajna gra
dosłownie fajna giereczka